Revolut zdobył już 5 mln klientów w Polsce, co plasuje go na piątej pozycji w rankingu największych instytucji finansowych w kraju. To wynik, który jeszcze kilka lat temu wydawał się mało prawdopodobny dla aplikacji startującej jako narzędzie dla podróżnych. Dziś fintech z londyńskim rodowodem stawia sobie za cel stanie się bankiem pierwszego wyboru i coraz wyraźniej naciska na pozycje tradycyjnych konkurentów.
Pięć milionów klientów i miejsce w krajowej czołówce
Polska znalazła się w centrum zainteresowania Revolut nie bez powodu. To już czwarty co do wielkości rynek spółki pod względem liczby użytkowników – za Wielką Brytanią, Francją i Hiszpanią. W kraju nad Wisłą z aplikacji korzysta obecnie 5 mln osób, czyli dokładnie tyle, ile z Banku Millennium. Do ING pozostaje zaledwie 200 tys. klientów różnicy. W praktyce oznacza to, że Revolut ma realną szansę w najbliższych latach wskoczyć do pierwszej czwórki.
Tempo wzrostu budzi uwagę – średnio milion nowych użytkowników rocznie. Jeśli ta dynamika zostanie utrzymana, w 2026 roku firma może obsługiwać już ponad 6 mln klientów. To liczba, która jeszcze mocniej zbliży ją do grona największych graczy na polskim rynku. Warto zauważyć, że tylko w 2024 roku Polacy ulokowali w Revolut 5,9 mld zł, co oznaczało wzrost depozytów o 56 procent rok do roku.
Od fintechu do pełnoprawnego banku
Historia firmy pokazuje, jak szybko potrafi zmieniać się rynek finansowy. Założony w 2015 roku w Londynie startup zaczynał od prostych usług – taniej wymiany walut, przelewów peer-to-peer i wielowalutowej karty. Już rok później Revolut uruchomił biuro w Krakowie, a dziś działa jako europejski bank regulowany przez Europejski Bank Centralny i Bank Litwy. W Polsce zatrudnia ponad tysiąc osób, w tym setki specjalistów IT, analityków danych i ekspertów cyberbezpieczeństwa.
Ewolucja modelu jest równie wyraźna w ofercie. Narzędzie, które miało ułatwiać płacenie w czasie podróży, stało się dla wielu użytkowników codziennym kontem. W szczycie sezonu wakacyjnego większość transakcji wykonywanych przez Polaków w aplikacji dotyczyła płatności krajowych. Zmiana zachowań klientów sprawiła, że Revolut przestał być „drugim portfelem”, a coraz częściej zastępuje klasyczne konto w banku.
Kierunek: bank pierwszego wyboru
Ambicje spółki nie kończą się na prostych płatnościach. Revolut rozwija ofertę, która wykracza poza standardowe ramy bankowości. Wprowadził jednorazowe karty wirtualne do zakupów online, bezpłatne przelewy Express Elixir w złotych, handel ułamkowymi akcjami, ETF-ami, złotem czy kryptowalutami. W aplikacji można korzystać także z kart eSIM, które tylko w tym roku aktywowano ponad 300 tys. razy.
Firma inwestuje również w usługi długoterminowe. Trwa wdrażanie programu RevPoints, który ma pozwalać wymieniać punkty na mile lotnicze i rabaty na usługi turystyczne. W planach jest także rozwój kredytów gotówkowych, konsolidacyjnych, a w perspektywie – kredytów hipotecznych. To właśnie w tej sferze toczyć się będzie najciekawsza rywalizacja z tradycyjnymi bankami.
Warto zapytać, czy klienci w pełni zaufają instytucji, która jeszcze niedawno uchodziła za aplikację dla podróżników. Revolut wydaje się przekonany, że tak. Argumentuje, że jednym kliknięciem chce dać dostęp zarówno do konta, jak i inwestycji, kredytu czy usług komunikacyjnych. Jeśli ta strategia się powiedzie, krajobraz bankowości w Polsce w ciągu kilku lat może wyglądać zupełnie inaczej.
Źródło: bankier.pl