Niemiecki przemysł przechodzi trudny okres. W sierpniu 2025 roku liczba nowych zamówień spadła o 0,8 proc. w porównaniu z lipcem, co oznacza czwarty z rzędu miesiąc regresu. Branża motoryzacyjna, od dekad symbol gospodarczej potęgi Niemiec, notuje największe spadki. Winne są wysokie koszty energii, cła w USA oraz rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów.
Kryzys zamówień w motoryzacji i przemyśle chemicznym
Z danych Destatis wynika, że zamówienia w niemieckim przemyśle spadają nieprzerwanie od wiosny, a mimo wielokrotnych prognoz odbicia, ekonomiści po raz kolejny się pomylili. W sierpniu oczekiwano wzrostu o 1,2 proc. miesiąc do miesiąca, tymczasem rzeczywistość okazała się odwrotna. Spadek zamówień o 0,8 proc. oraz aż o 3,3 proc. wśród mniejszych zakładów potwierdza, że problemy nie są chwilowe.
Największy regres dotknął branżę motoryzacyjną – aż o 6,4 proc. miesiąc do miesiąca. To poważny cios, bo sektor ten od lat stanowi trzon niemieckiego eksportu i ma kluczowe znaczenie dla setek zakładów w Polsce współpracujących z niemieckimi koncernami. Spadki odnotowano także w przemyśle chemicznym i farmaceutycznym (–13,5 proc.) oraz w produkcji sprzętu elektronicznego i optycznego (–11,5 proc.). W efekcie niemiecki przemysł traci zamówienia zarówno w kraju, jak i za granicą.
Eksport tonie, rynek wewnętrzny nie nadąża
Sierpień przyniósł dalszy spadek zamówień zagranicznych – aż o 4,1 proc. miesiąc do miesiąca, w tym o 5 proc. spoza strefy euro. Zamówienia krajowe wzrosły co prawda o 4,7 proc., jednak nie są w stanie zrównoważyć spadków eksportu, na którym niemiecka gospodarka opiera się od dekad. W ujęciu trzymiesięcznym (czerwiec–sierpień) nowe zamówienia były niższe o 2,3 proc. niż w poprzednim kwartale, co potwierdza utrwalony trend spadkowy.
Nieco lepiej wyglądają jedynie wybrane sektory. Produkcja taboru kolejowego i sprzętu transportowego wzrosła o 17,1 proc., a wyrobów metalowych o 15,4 proc. — to jednak wyjątki, które nie zmieniają ogólnego obrazu. Warto też zauważyć, że mimo wzrostu zamówień w tych branżach, obroty w sierpniu spadły aż o 22,7 proc., co pokazuje, że nowe kontrakty nie przekładają się jeszcze na realną produkcję.
W relatywnie dobrej formie pozostaje jedynie branża meblarska, w której obroty wzrosły o 3,4 proc. miesiąc do miesiąca. Jednak dla polskich producentów, którzy w dużym stopniu eksportują do Niemiec, to słaby powód do optymizmu. Niemiecki rynek – dotąd chłonny i stabilny – zaczyna się kurczyć. A gdy największy silnik Europy przygasa, drgania odczuwają wszyscy w jego zasięgu.
Źródło: businessinsider.com.pl