Rynek kredytów hipotecznych z oprocentowaniem zmiennym przeżywa cichy renesans. Mimo zatrzymania obniżek stóp procentowych, banki kontynuują ścinanie marż. Efekt? Raty kredytów nieznacznie, ale jednak spadają – a w najbliższych miesiącach może być jeszcze ciekawiej.
Banki konkurują o klientów. Marże najniższe od lat
Lutowy przegląd ofert kredytów ze zmienną stopą potwierdza kontynuację trendu spadkowego. W czterech bankach marże znów poszły w dół, a średni poziom znalazł się poniżej symbolicznego progu 1,8 pp. To najniższy poziom od lat – i nie wygląda na to, by rywalizacja banków miała zwolnić. Na liście liderów – mBank, Citi Handlowy i Santander. Co ważne, w żadnej z instytucji rata przykładowego kredytu nie przekracza już 3800 zł, choć jeszcze niedawno takie widełki były trudne do osiągnięcia.
WIBOR w miejscu, ale różnice topnieją
Stawki referencyjne WIBOR nie zmieniają się dynamicznie – 1M lekko wzrósł, 3M i 6M nieznacznie spadły. To efekt pauzy w decyzjach RPP, ale także znaku, że rynek nie oczekuje gwałtownych ruchów. Różnice między poszczególnymi stawkami również się zmniejszają, co typowe dla okresu stabilnych stóp. Dla kredytobiorcy nie one są jednak dziś kluczowe – najwięcej zależy od marży banku oraz dodatkowych opłat, takich jak ubezpieczenia czy prowizje.
Hipoteka w praktyce. Ile zapłaci warszawska rodzina?
Symulacje przygotowane przez banki dotyczą konkretnego profilu klientów – trzyosobowej rodziny z dochodem 15 tys. zł netto, chcącej kupić 55-metrowe mieszkanie za 740 tys. zł. Kredyt w wysokości 592 tys. zł przy 20-procentowym wkładzie własnym staje się bardziej dostępny, jeśli klienci zdecydują się na sprzedaż krzyżową – karty, konta, ubezpieczenia. To cena za lepszą marżę, ale w obecnym układzie coraz bardziej opłacalna. Rynek hipotek może nie daje jeszcze powodów do euforii, ale uważni klienci mogą z niego wyciągnąć całkiem sporo.
Źródło: bankier.pl