Susza przestaje być wyłącznie problemem rolników i samorządów. Niski stan Wisły wymusił ograniczenie pracy części bloków w elektrowniach Kozienice i Połaniec, należących do grupy Enea. To kolejny sygnał, że energetyka zależy również od warunków, których nie da się zaplanować w firmowym harmonogramie.
Elektrownie zmniejszają produkcję
We wtorek około południa nie pracowały bloki 2, 3 i 4 w Kozienicach oraz 5, 6 i 7 w Połańcu. Raporty REMIT wskazywały na warunki eksploatacyjne, a przedstawiciele Enei potwierdzili, że kluczowym problemem pozostaje niski poziom Wisły. Woda z rzeki służy do chłodzenia instalacji, dlatego ograniczony przepływ wpływa na możliwości produkcyjne zakładów.
Sytuacja pozostaje pod kontrolą Enei
Spółka na bieżąco obserwuje parametry hydrologiczne, zwłaszcza podczas upałów i długotrwałego braku opadów. W Kozienicach dostępność wody ma znaczenie zarówno dla procesów technologicznych, jak i stabilności krajowego systemu elektroenergetycznego. W Połańcu pracę poszczególnych jednostek dostosowano do aktualnych warunków. Brzmi technicznie, lecz zależność jest prosta – kiedy rzeka opada, elektrownia musi zwolnić.
PSE uruchamiają procedurę rynku mocy
Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły na godziny 17–19 okres przywołania na rynku mocy. Wytwórcy objęci umowami muszą udostępnić zakontraktowaną moc, natomiast część odbiorców powinna ograniczyć zapotrzebowanie. Mniej podatne na podobne problemy pozostają jednostki Tauronu, które korzystają z zamkniętych obiegów chłodzenia, odporniejszych na suszę oraz wysokie temperatury.