Puma, jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów odzieży i obuwia sportowego, przechodzi przez trudny etap restrukturyzacji. Firma mierzy się ze spadkiem sprzedaży, presją kosztową i osłabieniem na rynku amerykańskim, a odpowiedzią zarządu mają być cięcia zatrudnienia, które w ciągu dwóch lat mogą objąć nawet 1400 etatów.
Restrukturyzacja obejmie dużą część globalnej załogi
Niemiecki koncern zaplanował redukcje, które mają poprawić sytuację finansową spółki i ograniczyć koszty działalności. Już na początku ubiegłego roku Puma informowała o likwidacji 500 stanowisk na świecie, w tym 150 w centrali w Herzogenaurach. Teraz firma chce pójść dalej, bo do końca 2026 roku pracę może stracić kolejnych około 900 osób.
Łącznie oznacza to zmniejszenie zatrudnienia o około 13 proc. globalnej załogi. To liczba, która w korporacyjnym komunikacie mieści się w słowie „restrukturyzacja”, ale dla pracowników oznacza zwykłą, bardzo konkretną niepewność. Za każdą taką decyzją stoją ludzie, którzy jeszcze wczoraj byli częścią wielkiej sportowej marki, a dziś muszą patrzeć na tabelki, prognozy i decyzje zarządu jak na coś, co bez pytania wchodzi w ich życie.
Sprzedaż spada, a inwestorzy tracą cierpliwość
Problemy Pumy widać także na giełdzie. Od początku 2025 roku do listopada kurs akcji spółki spadł o około 50 proc., a po publikacji wyników za trzeci kwartał zanotował kolejne osłabienie, tym razem o 2,5 proc. Rynek zareagował więc dość jasno: inwestorzy nie widzą jeszcze przekonującego sygnału, że firma szybko odzyska dawną formę.
Wyniki sprzedażowe również nie pomagają. W analizowanym okresie sprzedaż Pumy zmniejszyła się o 15,3 proc., do 1,96 mld euro. Firma wskazuje m.in. na skutki agresywnej polityki rabatowej oraz słabszy popyt w Stanach Zjednoczonych. Amerykańscy konsumenci ograniczali wydatki, a niepewność gospodarcza i bariery handlowe dodatkowo utrudniały prowadzenie biznesu na jednym z najważniejszych rynków.
Zmiana właścicielska w tle cięć
Restrukturyzacja Pumy zbiega się ze sprzedażą dużego pakietu akcji chińskiemu koncernowi Anta Sports. W lutym 2026 roku François-Henri Pinault sprzedał tej firmie 29 proc. udziałów Pumy za 1,8 mld dolarów. To nie jest drobna transakcja dopisana małym drukiem do sprawozdania, lecz ruch, który może wpływać na przyszły układ sił wokół spółki.
Dla Pumy najbliższe miesiące będą testem odporności. Marka, która przez lata funkcjonowała jako jeden z symboli sportowego stylu życia, musi teraz uporządkować koszty, odbudować sprzedaż i przekonać rynek, że cięcia etatów nie są jedynie rozpaczliwym hamowaniem strat. W świecie sportu kryzys można czasem przykryć dobrym sezonem. W biznesie takie sztuczki rzadko działają długo.
Źródło: bankier.pl