Wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach z 23 października 2025 roku, który „unieważnił” umowę kredytu opartego na zmiennej stopie procentowej powiązanej z WIBOR-em, wywołał poruszenie w środowisku prawniczym. Choć orzeczenie nie jest prawomocne, już stało się punktem odniesienia w debacie o przyszłości kredytów złotowych. Problem w tym, że kierunek wyznaczony przez suwalski sąd stoi w sprzeczności z dominującą linią orzeczniczą w Polsce.
Kierunek orzecznictwa nie potwierdza przełomu
Statystyki mówią jasno: niemal wszystkie sprawy dotyczące kredytów opartych na WIBOR-ze kończą się oddaleniem powództw. Z danych przywołanych przez autora analizy wynika, że odsetek przegranych przez kredytobiorców przekracza 95 procent, a prawomocnych orzeczeń korzystnych dla nich jest zaledwie kilkanaście. Z tego powodu trudno uznać, że pojedynczy wyrok z Suwałk stanowi zapowiedź zmiany trendu. W praktyce sądy w zdecydowanej większości uznają, że konstrukcja umowy opartej na wskaźniku referencyjnym nie narusza praw konsumenta, jeśli bank wypełnił ustawowe obowiązki informacyjne.
Obowiązki banków a przejrzystość umów
Autor polemiki wskazuje, że nawet jeśli bank nie przekazał pełnego zestawu informacji o zasadach ustalania oprocentowania, nie oznacza to automatycznie, iż klauzula jest nieuczciwa. Trybunał Sprawiedliwości UE w orzeczeniu C-300/23 przypomniał, że brak pełnej przejrzystości nie jest równoznaczny z abuzywnością. Sąd krajowy musi osobno ocenić, czy dane postanowienie narusza równowagę stron. Ponadto – jak podkreśla autor – w praktyce banki standardowo przekazują klientom formularze informacyjne, symulacje rat i ostrzeżenia o ryzyku, co stanowi realizację zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego.
WIBOR pod ochroną regulacyjną
Choć emocje wokół wskaźnika referencyjnego nie słabną, warto przypomnieć, że WIBOR jako instrument rynkowy nie może być przedmiotem oceny sądu krajowego. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR wskaźnik jest regulowany, nadzorowany i licencjonowany. To oznacza, że jego legalność nie podlega dowolnej interpretacji, a próby kwestionowania umów opartych na jego stosowaniu – zdaniem autora analizy – są bardziej wyrazem społecznej frustracji niż realnym kierunkiem orzecznictwa.
Źródło: infor.pl