Prognozy dla rynku motoryzacyjnego na 2026 rok brzmią niemal jak zapowiedź przełomu: rekordowa liczba rejestracji, niższe ceny transakcyjne i zauważalna zmiana struktury popytu. A wszystko to w kraju, który jeszcze niedawno uchodził za bastion aut używanych.
Chińska ofensywa i tańsze finansowanie zmieniają rynek
Według analiz Superauto.pl, rynek nowych aut w Polsce może w przyszłym roku wzrosnąć do 720 tys. sprzedanych pojazdów, co oznaczałoby kontynuację wzrostu o 6–8 proc. rocznie. Ceny transakcyjne mają spaść nawet o 5–7 proc., głównie za sprawą rosnącej konkurencji ze strony chińskich producentów. Coraz więcej marek z Państwa Środka oferuje bogate wyposażenie w cenie podstawowej i skraca czas oczekiwania na dostawę, co zaczyna przyciągać także klientów flotowych. Niższe ceny w połączeniu z ekspansją Azjatów budują presję, z którą europejscy producenci będą musieli się zmierzyć – również w Polsce.
Nowe auta wypierają używane
W 2025 roku udało się pobić historyczny rekord sprzedaży z 1999 roku – zarejestrowano 667,6 tys. pojazdów, a wszystko wskazuje na to, że 2026 r. przyniesie jeszcze więcej. Na popularności tracą auta sprowadzane z zagranicy – wstępne szacunki mówią o spadku importu nawet o 90 tys. egzemplarzy rocznie. Coraz więcej klientów, zwłaszcza w segmencie budżetowym, sięga po nowe modele – również z uwagi na wyższy standard wyposażenia i gwarancję, której trudno szukać w kilkuletnim aucie z niepewną historią.
Raty niższe nawet o 500 zł miesięcznie
Kluczowym czynnikiem napędzającym boom może się okazać tańszy pieniądz. Przewidywany spadek stóp procentowych o kolejne 0,5 pkt proc. w połączeniu z niższymi cenami aut może znacząco obniżyć raty kredytów i leasingów. Eksperci szacują, że różnica dla auta o wartości 150 tys. zł netto może wynieść nawet 500 zł mniej miesięcznie. Dla wielu Polaków właśnie to może być moment, w którym segment nowych samochodów stanie się realną opcją – nie luksusem.
Źródło: money.pl