Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosło 9562,88 zł — podał Główny Urząd Statystyczny. To najwyższy poziom w historii, lecz sam rekord nie opowiada całej historii, bo wzrost płac zaczął wyraźnie hamować.
Wynagrodzenia rosną wolniej niż wcześniej
W pierwszym kwartale przeciętna pensja była o 6,7 proc. wyższa niż rok wcześniej. Nominalnie oznacza to wzrost o 600,60 zł brutto, więc na papierze sytuacja wygląda dobrze. Po uwzględnieniu inflacji, która w tym czasie wyniosła średnio 2,4 proc., realny wzrost wynagrodzeń sięgnął około 4,2 proc.
To nadal solidny wynik, choć najsłabszy od 2,5 roku. W ujęciu rocznym tempo wzrostu płac okazało się najniższe od pięciu lat. I tutaj pojawia się drobna, ale ważna uwaga: rekordowa kwota nie musi oznaczać równie rekordowego komfortu pracowników.
Dane obejmują szeroką część rynku pracy
Statystyka GUS dotyczy blisko 10 mln pracowników. Obejmuje osoby zatrudnione na umowach o pracę, zarówno w większych przedsiębiorstwach, mniejszych firmach, jak i w sektorze publicznym. Poza tym zestawieniem pozostają m.in. osoby pracujące na zleceniach, umowach o dzieło oraz kontraktach.
Spowolnienie nie wzięło się znikąd. W poprzednich latach płace napędzały wysokie podwyżki w budżetówce i szybki wzrost płacy minimalnej. W 2026 roku płaca minimalna wzrosła jednak tylko o 3 proc., najmniej od dwóch dekad. Podobnie podniesiono kwotę bazową dla nauczycieli i pracowników państwowej sfery budżetowej.
Rynek pracy zmienia układ sił
Na tempo podwyżek wpływa też słabszy popyt na pracę oraz rosnąca aktywność zawodowa. Pracownicy wciąż zarabiają więcej, ale ich pozycja negocjacyjna nie jest już tak mocna jak wcześniej. Brzmi chłodno, wręcz księgowo, lecz za tymi procentami kryje się bardzo codzienne pytanie: ile z podwyżki zostaje po opłaceniu rachunków?
Ekonomiści spodziewają się dalszego wyhamowania wzrostu wynagrodzeń. Pod koniec roku dynamika może zbliżyć się do około 5 proc. rok do roku, a średniorocznie wynieść około 6 proc. Pensje nadal mają rosnąć realnie, ale wolniej — i właśnie to wolniej będzie dla wielu gospodarstw domowych najbardziej odczuwalne.
Źródło: rp.pl