Transport traci oddech, a małe firmy liczą każdy kurs

Polska branża transportowa weszła w 2026 rok z ciężarem, którego nie da się zrzucić samym zaciskaniem pasa. W pierwszym kwartale działalność zakończyły 1234 firmy, czyli niemal tyle, ile w całym poprzednim roku. To liczba, która nie wygląda już jak chwilowe potknięcie rynku, ale jak sygnał głębszego przesilenia. Najpierw przewoźników uderzyły skutki wojny w Ukrainie, teraz coraz mocniej ciąży im napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i słabszy popyt na przewozy.

Zleceń mniej, konkurencja ostrzejsza

Spadek liczby zleceń zbiegł się z nadpodażą usług transportowych, więc firmy walczą o kontrakty coraz ostrzej. W praktyce oznacza to kursy brane po to, by ciężarówka nie stała na placu, nawet gdy rentowność takiego wyjazdu wygląda bardziej jak akt desperacji niż biznesowy rachunek. Branża, która jeszcze niedawno była jednym z symboli polskiej ekspansji w Europie, dziś coraz częściej liczy nie zysk, lecz straty do udźwignięcia.

Najmniejsi przewoźnicy mają najmniej miejsca na manewr

Najtrudniej mają małe, często rodzinne przedsiębiorstwa, czyli kręgosłup polskiego transportu drogowego. Wśród firm posiadających do 10 pojazdów aż 74 proc. deklaruje, że nie może podnieść cen usług, a ponad 63 proc. zakłada działanie na granicy opłacalności w najbliższych miesiącach. To właśnie tu kryzys przestaje być abstrakcyjnym wykresem, a staje się decyzją o sprzedaży auta, odłożeniu inwestycji albo zamknięciu firmy budowanej latami.

Branża tnie floty i odkłada rozwój

Ponad 47 proc. przedsiębiorstw planuje ograniczenie działalności lub redukcję floty, a 38 proc. spodziewa się szybszej konsolidacji rynku. Firmy skupiają się dziś na przetrwaniu: ograniczają koszty, inwestycje i skalę działania. Problem wykracza jednak poza sam transport, bo przewozy drogowe wpływają na produkcję, handel i budownictwo. Gdy rosną koszty dostaw, prędzej czy później ich ciężar trafia do cen towarów i usług. A wtedy kryzys branży, który zaczyna się na parkingu dla tirów, kończy się już znacznie bliżej portfela konsumenta.

Źródło: money.pl