Ponad połowa pacjentów ufa odpowiedziom udzielanym przez sztuczną inteligencję w kwestiach zdrowotnych, a 70 procent nie chce ograniczać się do opinii lekarzy. Dane Bain & Company pokazują, że chatboty, takie jak ChatGPT, coraz częściej stają się pierwszym źródłem wiedzy o chorobach. To nowa forma konsultacji – błyskawiczna, bez kolejek, bez spojrzenia lekarza znad okularów. Tyle że ten nowy układ rodzi napięcie: technologia, która miała wspierać, zaczyna konkurować z człowiekiem.
Zaufanie na próbę
Eksperci ostrzegają, że AI coraz mocniej wpływa na oczekiwania pacjentów. Jerzy Krawczyk z TrustMate.io mówi o „fundamentalnym kryzysie zaufania” – bot, udzielając diagnozy, może podważyć autorytet lekarza. Paradoks polega na tym, że sztuczna inteligencja bywa trafna i błyskawiczna, ale nie bierze odpowiedzialności za skutki swoich porad. Jednocześnie z badań wynika, że już ponad 60 procent pacjentów szuka informacji o leczeniu jeszcze przed wizytą w gabinecie. Lekarze zyskują więc rozmówców lepiej poinformowanych, ale też bardziej podejrzliwych.
Bot jako wyrocznia
AI coraz częściej pełni funkcję medycznego „asystenta” – wspiera diagnostykę, analizuje dane i tłumaczy wyniki. Jednak ta sama technologia tworzy też nowe ryzyka: od fałszywych opinii o lekarzach po syntetyczne recenzje klinik, które trudno odróżnić od prawdziwych. Według badań TrustMate.io już 39 procent Polaków spotkało się z nieautentycznymi komentarzami w sieci. A skoro chatboty uczą się na tym, co widzą w internecie, zaczynają kształtować obraz medycyny w oparciu o fikcję. W tej grze o zaufanie słowa ważą więcej niż recepty – i być może to właśnie one zdecydują, kto będzie „leczył” przyszłe pokolenia: człowiek czy algorytm.