OPEC+ podnosi limity wydobycia, lecz rynek ropy patrzy przede wszystkim na Ormuz

Arabia Saudyjska, Rosja i pięć innych państw OPEC+ uzgodniły zwiększenie limitów wydobycia ropy na czerwiec, choć sama decyzja nie rozwiązuje najważniejszego problemu rynku — zablokowanego transportu przez cieśninę Ormuz. Dzienny pułap ma wzrosnąć o 188 tys. baryłek, a kartel przedstawił ten ruch jako element współpracy na rzecz stabilności rynku naftowego. Brzmi spokojnie, wręcz urzędowo, ale trudno nie zauważyć, że ta stabilność przypomina dziś konstrukcję ustawioną na bardzo ruchomym piasku.

ZEA poza OPEC, komunikat bez politycznego komentarza

Zjednoczone Emiraty Arabskie opuściły OPEC 1 maja, jednak w niedzielnym komunikacie siedmiu państw OPEC+ nie odniesiono się do tej decyzji. To milczenie jest wymowne, ponieważ ZEA wcześniej krytykowały inne kraje arabskie za bierność wobec irańskich nalotów w czasie wojny prowadzonej od 28 lutego przez Izrael i USA przeciwko Iranowi.

Nowe ustalenia objęły siedem państw: Arabię Saudyjską, Rosję, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algierię i Oman. Limit wydobycia ma wzrosnąć o 188 tys. baryłek dziennie, co na papierze wygląda jak próba uspokojenia rynku, lecz w obecnych warunkach nawet większa produkcja może zderzyć się z pytaniem znacznie bardziej przyziemnym: jak skutecznie dostarczyć surowiec tam, gdzie czekają odbiorcy?

Większe wydobycie może pozostać głównie deklaracją

Agencja Reutera zwróciła uwagę, że zapowiedziany wzrost produkcji nie musi automatycznie oznaczać większej podaży na rynku. Decyzja ma stanowić odpowiedź na sytuację na Bliskim Wschodzie, gdzie wojna utrudnia transport ropy przez cieśninę Ormuz. Analitycy szacują, że każdy tydzień utrzymującej się blokady tego szlaku podnosi ceny surowca o 5 dol.

Przed wojną przez cieśninę Ormuz transportowano około 20 proc. światowej ropy naftowej oraz skroplonego gazu ziemnego. Dziś ten sam punkt stał się gardłem, które zaciska się na handlu z bolesną regularnością. Siły USA blokują irańskie porty, przez co morski handel zagraniczny Iranu znalazł się w zastoju, a Iran blokuje Ormuz, paraliżując eksport ropy z państw Zatoki Perskiej.

Ceny ropy rosną, a rynek liczy ryzyko

Dwumiesięczna blokada przełożyła się na systematyczny wzrost cen ropy. W czwartek surowiec osiągnął na światowych rynkach najwyższy poziom od czterech lat. W tle pojawiają się także sygnały o ryzyku niedoborów paliwa lotniczego, co pokazuje, że problem nie kończy się na notowaniach giełdowych i tabelach dla inwestorów.

OPEC+ wysyła więc sygnał, że chce zwiększyć wydobycie, ale rynek słyszy również coś innego: dopóki transport przez Ormuz pozostaje utrudniony, dodatkowe baryłki mogą istnieć przede wszystkim w komunikacie. Ropa nie drożeje dziś wyłącznie dlatego, że brakuje jej w ziemi — drożeje, ponieważ coraz trudniej przeprowadzić ją przez miejsce, które świat przez lata traktował jak oczywisty korytarz handlu.

Źródło: money.pl