Już od połowy lutego wielu emerytów i rencistów będzie mogło liczyć na dodatkowy zastrzyk gotówki – wszystko za sprawą nadpłaty podatku od tzw. trzynastek i czternastek. Choć mechanizm ten funkcjonuje w systemie od lat, dopiero teraz – w dobie rosnących emerytur i niezmiennej kwoty wolnej – coraz wyraźniej ujawnia się jego selektywny charakter. Nie każdy senior odzyska pieniądze, ale ci, którzy spełnią warunki, mogą otrzymać przelew nawet na blisko 400 zł.
Zwrot dla wybranych, choć według jasnych zasad
Podstawą do odzyskania podatku jest kwota wolna wynosząca 30 tys. zł rocznie. Jeśli całkowity dochód – emerytura podstawowa, trzynastka i czternastka – nie przekroczył tego progu, fiskus zwróci pobrane zaliczki. Najwięcej zyskają osoby otrzymujące około 2200 zł brutto miesięcznie – mogą one liczyć nawet na 378 zł zwrotu.
Skala zwrotu maleje wraz z wysokością świadczenia: emerytura 1500 zł brutto to około 210 zł zwrotu, przy 1800 zł – 282 zł, a przy 2000 zł – 330 zł. Powyżej 2200 zł nadpłata szybko się kurczy. Osoby z emeryturą przekraczającą 2500 zł brutto w ogóle nie kwalifikują się do zwrotu – ich dochody przekroczyły limit. Problem w tym, że ten limit nie rośnie, podczas gdy waloryzacje systematycznie zwiększają wysokość świadczeń. Z roku na rok grono uprawnionych do zwrotu topnieje, co oznacza, że wielu seniorów wypadnie z systemu wyłącznie dlatego, że ich świadczenia wzrosły o kilkadziesiąt złotych.
Przeszkody i pułapki, które mogą zablokować wypłatę
Nie wystarczy jednak mieć niską emeryturę, by otrzymać zwrot. Osoby, które w zeszłym roku złożyły w ZUS-ie wniosek EPD-21, zrzekając się zaliczek na PIT, nie mają prawa do zwrotu – otrzymały bowiem trzynastkę i czternastkę „na rękę”, bez potrąceń podatkowych. Urząd nie może oddać tego, czego wcześniej nie pobrał.
Problemem mogą być także zaległości wobec państwa lub zajęcia komornicze. Nadpłata podatku w pierwszej kolejności pokrywa zaległe mandaty, nieopłacony abonament RTV czy inne długi. Z perspektywy zadłużonego seniora, informacja o zwrocie często oznacza tylko tyle, że pieniądze trafią na konto… ale nie jego.
Jak szybko odzyskać pieniądze? Decyduje forma rozliczenia
15 lutego w systemie e-Urząd Skarbowy pojawią się wstępnie wypełnione deklaracje PIT. To najlepszy moment, by zaakceptować zeznanie i rozpocząć oczekiwanie na przelew. Elektroniczne rozliczenia mają priorytet – pieniądze trafiają do podatników często po kilkunastu dniach. Ustawowo skarbówka ma na to 45 dni, ale realnie działa szybciej. Osoby, które wybiorą wersję papierową, muszą uzbroić się w cierpliwość – czas oczekiwania wynosi w ich przypadku aż 90 dni.
Termin ostateczny? 30 kwietnia 2026 roku. A im szybciej się złoży deklarację, tym większa szansa, że zwrot trafi na konto jeszcze przed majówką.
Źródło: money.pl