Polski rynek technologiczny zyskał właśnie dodatkowe źródło kapitału – trzy prywatne fundusze venture capital będą miały do dyspozycji 410 mln zł na zakup udziałów w rodzimych spółkach. To kolejny sygnał, że państwo wraz z inwestorami prywatnymi zaczyna poważniej traktować rozwój innowacji, a technologie stają się jednym z kluczowych obszarów, w które warto lokować pieniądze.
Trzy fundusze i wspólne finansowanie
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała, że na inwestycje przeznaczono 410 mln zł – 240 mln zł pochodzi z funduszy unijnych, a 170 mln zł dołożyli prywatni inwestorzy. W praktyce oznacza to, że kapitał publiczny i prywatny spotkały się w jednym celu: wzmocnieniu polskich firm, które tworzą nowoczesne rozwiązania technologiczne i szukają finansowania na rozwój. Minister podkreśliła przy tym, że wydajność gospodarki rośnie wtedy, gdy przedsiębiorstwa korzystają z nowych narzędzi i systemów, zamiast tkwić w przestarzałych modelach działania.
Dla startupów i młodych firm technologicznych taka forma wsparcia jest często jedyną drogą do szybkiego skalowania. Banki podchodzą do nich ostrożnie, natomiast fundusze venture capital akceptują ryzyko w zamian za potencjalnie wysokie zyski. Warto odnotować, że w Polsce dopiero od kilku lat rozwija się ekosystem, w którym państwo stara się stymulować prywatny kapitał, a nie go zastępować.
Wsparcie dla sektorów o strategicznym znaczeniu
To nie pierwsza inicjatywa kierowana do sektora nowych technologii. Powstał już Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności, w którym 20 proc. środków przeznaczono na pożyczki i inwestycje kapitałowe w firmy z branży obronnej. Równolegle Vinci – spółka zależna BGK – dokapitalizowała polskie startupy technologiczne kwotą 100 mln zł i planuje kolejne wejścia kapitałowe w kilkadziesiąt przedsiębiorstw.
Minister Pełczyńska-Nałęcz przypomniała również, że do Krajowego Planu Odbudowy włączono system gwarancji kredytowych dla prywatnych firm. Ma to otworzyć przedsiębiorcom łatwiejszy dostęp do finansowania dłużnego, co w praktyce może stanowić uzupełnienie dla inwestycji kapitałowych. Z kolei Fundusz Wsparcia Technologii Krytycznych zasilony kwotą 4 mld zł z funduszy unijnych kierowany jest do branż o strategicznym znaczeniu: deep techu, czystych technologii oraz biotechnologii.
Widać wyraźnie, że rząd chce nie tylko wspierać pojedyncze projekty, lecz budować cały ekosystem, w którym finansowanie staje się narzędziem do zwiększania konkurencyjności gospodarki. To krok w stronę myślenia długofalowego, a nie reaktywnego – i trudno oprzeć się wrażeniu, że takie podejście w polskiej polityce gospodarczej długo było deficytowe. Teraz pojawia się szansa na zmianę.
Źródło: biznes.pap.pl