PIP rusza z ofensywą. Największe firmy przygotowują się na kontrole

Państwowa Inspekcja Pracy wchodzi w 2025 rok z nowymi uprawnieniami i jasnym celem – uderzyć w fikcyjne umowy cywilnoprawne. W planach są setki kontroli celowanych, a ZUS pomoże wskazać, gdzie najczęściej dochodzi do obchodzenia prawa. Dla wielu firm może to oznaczać konieczność natychmiastowego przekształcenia setek kontraktów w etaty.

200 kontroli i współpraca z ZUS

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w przyszłym roku PIP planuje 200 kontroli ukierunkowanych na weryfikację nieprawidłowych form zatrudnienia. Na celowniku znajdą się przede wszystkim największe spółki, które korzystają z szerokiej sieci zleceniobiorców lub samozatrudnionych. Dla takich podmiotów kontrola może oznaczać konieczność jednorazowego przekształcenia nawet kilkuset umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, co automatycznie podniesie koszty zatrudnienia.

Co istotne, w proces typowania przedsiębiorstw ma być zaangażowany Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który dzięki swoim bazom danych wskaże miejsca o podwyższonym ryzyku nieprawidłowości. PIP i ZUS mają współdziałać za pomocą wspólnego systemu informatycznego, pozwalającego na szybkie przekazywanie informacji.

– To zapowiedź prawdziwej ofensywy – komentują eksperci. Inspektorzy będą skupiać się na przypadkach, gdzie umowy zlecenia czy kontrakty B2B w praktyce spełniają wszystkie warunki stosunku pracy: podporządkowanie, określone godziny i stałe miejsce wykonywania obowiązków.

Reforma PIP i nowe kompetencje

Równolegle trwa przygotowanie do reformy Państwowej Inspekcji Pracy, która wejdzie w życie na początku 2026 roku. Po zmianach inspektorzy zyskają prawo samodzielnego przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty, jeśli stwierdzą, że dana współpraca faktycznie ma charakter pracowniczy. To zasadnicza zmiana wobec dotychczasowego systemu, w którym podobne decyzje wymagały lat postępowania sądowego.

– Obecnie, gdy inspektor kieruje sprawę do sądu, proces trwa nawet dwa-trzy lata, często bez efektu, bo pracownik po prostu traci cierpliwość – mówił niedawno Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy. Jego zdaniem nowe przepisy mają usprawnić procedury, ale nie doprowadzą do masowego „uszczęśliwiania” ludzi etatem wbrew ich woli.

Reforma przewiduje również zwiększenie zatrudnienia w PIP o 360 osób – w tym dodatkowych inspektorów – oraz zaostrzenie kar dla pracodawców łamiących kodeks pracy. Obecnie w instytucji pracuje około 2700 osób, z czego połowa to inspektorzy terenowi.

Swoboda kontra etat

Według danych GUS, ponad 2,4 mln Polaków pracuje dziś na podstawie umów zlecenia lub podobnych kontraktów. Dla części z nich to świadomy wybór – elastyczność, brak zobowiązań, większa swoboda. Stanecki podkreśla, że reforma nie ma na celu eliminacji takich form zatrudnienia, o ile są uzasadnione charakterem pracy.

– Emeryci, studenci, osoby dorabiające dorywczo – wielu z nich nie chce etatu i trudno ich do tego zmuszać – wyjaśnia szef PIP.

Jednak dla największych firm, które przez lata opierały modele biznesowe na umowach cywilnoprawnych, nadchodzące miesiące będą testem odporności. Fala kontroli może nie tylko ujawnić nadużycia, ale też przedefiniować granice między elastycznością a obejściem prawa pracy.

Źródło: money.pl