Pracownicze Plany Kapitałowe miały być bezpieczną drogą do emerytury, a stały się sposobem na szybki zarobek. Polacy odkryli, że zamiast czekać dekady, mogą wypłacić pieniądze wcześniej – zyskując więcej niż na najlepszej lokacie. W drugim kwartale 2025 roku z kont PPK wypłynęło aż 719 mln zł.
Oszczędzanie na skróty
Zamiast myśleć o przyszłej emeryturze, uczestnicy PPK coraz częściej wykorzystują lukę w systemie, która pozwala wypłacić środki już po miesiącu oszczędzania. Mechanizm jest prosty: uczestnik odzyskuje całość swoich wpłat i 70 procent składek pracodawcy. Reszta – 30 procent – trafia do ZUS. Trzeba jedynie oddać dopłaty od państwa i zapłacić 19-procentowy podatek Belki. W praktyce daje to zwrot, jakiego nie oferuje żaden bank.
Rekordowy kwartał potwierdza skalę zjawiska. Od kwietnia do czerwca środki wypłaciło 163 tysiące uczestników, a od początku istnienia programu już 792 tysiące. Obecnie PPK obejmuje ponad 4 miliony osób, które zgromadziły łącznie 41 miliardów złotych. Mimo to poziom uczestnictwa – około 55 procent – wciąż odbiega od założeń rządu.
Dr Łukasz Wacławik z Akademii Górniczo-Hutniczej zauważa, że problemem jest brak zaufania do systemu emerytalnego. – PPK naprawdę daje zarobić, ale Polacy wolą mieć pieniądze teraz niż za 30 lat – mówi ekspert.
Kiedy zarobek staje się pokusą
Historie uczestników tylko potwierdzają, że ten model działa. Pan Adam, zarabiający 8 tysięcy złotych brutto, regularnie wypłaca środki z PPK. Po roku jego realny zysk wyniósł ponad 52 procent względem własnych wpłat – i to po uwzględnieniu podatku oraz zwrotu dopłat państwowych. Podobne efekty osiągają osoby z zarobkami na poziomie średniej krajowej.
Zyskują także ci, którzy zarabiają mniej. Pani Katarzyna z pensją 5 tysięcy złotych odkłada 1 procent wynagrodzenia, czyli 50 zł miesięcznie. Po doliczeniu dopłat od pracodawcy otrzymuje łącznie 102,50 zł, z czego 22,50 zł trafia do ZUS. Jej faktyczny zysk również przekracza 50 procent. Przy takich liczbach trudno dziwić się, że Polacy traktują PPK jak szybki fundusz inwestycyjny.
Oszczędności czy systemowy paradoks?
Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega, że masowe wcześniejsze wypłaty stoją w sprzeczności z ideą programu, który miał zachęcać do długofalowego oszczędzania. Jednak rząd nie zamierza wprowadzać ograniczeń. Minister finansów Andrzej Domański już zapowiedział, że możliwość wcześniejszego zwrotu pozostanie.
Według Polskiego Funduszu Rozwoju liczba uczestników dokonujących wypłat rośnie proporcjonalnie do popularności programu. – Do PPK co tydzień dołącza od 10 do 15 tysięcy osób – informuje rzecznik PFR Maciej Buczkowski. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że Polacy nauczyli się wykorzystywać system zgodnie z jego zasadami, choć nie do końca zgodnie z jego duchem. W efekcie PPK staje się paradoksalnym narzędziem – zamiast uczyć cierpliwego oszczędzania, nagradza tych, którzy działają szybko.
Źródło: money.pl