Choć konflikt z Iranem pozostaje nierozstrzygnięty, ceny ropy naftowej spadają. Inwestorzy z nadzieją przyjęli doniesienia o możliwych negocjacjach, które mogłyby ograniczyć ryzyko kolejnej eskalacji. Rynek wyraźnie stawia na dyplomację, choć powodów do niepokoju nadal nie brakuje.
Waszyngton daje szansę negocjacjom
Według informacji portalu Axios Donald Trump miał przekazać premierowi Izraela Beniaminowi Netanjahu, że zamierza dać rozmowom więcej czasu przed podjęciem decyzji o kolejnych uderzeniach na Iran.
Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził, że USA nie zdecydowały jeszcze o wznowieniu ataków. Tymczasem wcześniejsze doniesienia sugerowały możliwość rozpoczęcia operacji wojskowej po wtorkowych wyborach.
Michał Stajniak z XTB wskazuje, że odsunięcie potencjalnej interwencji zmniejszyło presję na wzrost cen surowca.
Cieśnina Ormuz pozostaje kluczowa
Jak zauważa Michał Pietrzyca z DM BOŚ, rozmowy prowadzone za pośrednictwem Kataru mogą przybliżyć wznowienie żeglugi przez cieśninę Ormuz.
To strategiczny szlak transportowy, którego bezpieczeństwo ma ogromne znaczenie dla dostaw ropy. Niepewność jednak nie zniknęła – zerwanie negocjacji mogłoby błyskawicznie odwrócić trend cenowy.
Ropa nadal znacznie droższa niż w lutym
Pomimo ostatnich spadków baryłka ropy Brent kosztuje ponad 100 dolarów, czyli około 50 proc. więcej niż przed rozpoczęciem konfliktu.
Presję cenową próbuje łagodzić Międzynarodowa Agencja Energetyczna, która w październiku zdecydowała o uwolnieniu dodatkowych zapasów paliw, w tym ponad 20 mln baryłek oleju napędowego.
Dla kierowców oczekujących tańszego tankowania to ostrożnie optymistyczny sygnał, choć spadek notowań surowca nie gwarantuje natychmiastowych obniżek na stacjach.