Ministerstwo Energii przedstawiło nową wersję ustawy deregulacyjnej, której celem ma być uproszczenie procedur i poprawa efektywności sektora. Projekt, przygotowany przez ministra Miłosza Motykę, to odpowiedź na prezydenckie weto wobec poprzednich przepisów. Tym razem resort stawia na pragmatyzm – mniej ideologii, więcej konkretów.
Uproszczenia dla odbiorców i firm
Nowy projekt ma poprawić codzienne funkcjonowanie rynku energii. Pierwszym krokiem ma być uproszczenie rachunków za prąd – najważniejsze informacje i kwota do zapłaty znajdą się na pierwszej stronie, a szczegóły rozliczeń trafią do załącznika. Resort liczy, że przejrzyste faktury zwiększą świadomość odbiorców i ułatwią kontrolę kosztów.
Drugim filarem reformy jest pełna elektronizacja korespondencji między firmami, klientami i urzędami. W praktyce oznacza to koniec papierowego obiegu dokumentów w energetyce, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości tradycyjnej formy dla osób wykluczonych cyfrowo. To krok w stronę modernizacji sektora, który wciąż w dużej mierze opiera się na biurokratycznych procedurach sprzed dekad.
Trzecia istotna zmiana dotyczy tzw. cable poolingu, czyli współdzielenia infrastruktury elektroenergetycznej przez różne źródła wytwórcze. Ministerstwo chce rozszerzyć tę formułę o magazyny energii, co ma poprawić wykorzystanie mocy przyłączeniowych i zwiększyć bezpieczeństwo pracy sieci. To rozwiązanie, które może szczególnie pomóc w rozwoju odnawialnych źródeł energii – tam, gdzie sieć przesyłowa dawno osiągnęła granice możliwości.
Ciepłownictwo zamiast sporów o OZE
W porównaniu z wersją zawetowaną przez prezydenta Karola Nawrockiego, nowy projekt rezygnuje z kontrowersyjnych ułatwień dla instalacji OZE. W zamian skupia się na transformacji ciepłownictwa – obszarze, który od lat pozostawał w cieniu debat o fotowoltaice i wiatrach.
Nowe przepisy mają wprowadzić liberalizację rozliczeń za ciepło dostarczane do przemysłu, umożliwiając sprzedaż energii cieplnej bez konieczności posiadania taryfy czy koncesji. Projekt zakłada też wprowadzenie definicji magazynu ciepła lub chłodu, co pozwoli formalnie uregulować inwestycje w nowoczesne technologie akumulacji energii.
Resort zapowiada ponadto uproszczenie zasad ustalania zwrotu z kapitału, włączenie kotłów elektrodowych do katalogu źródeł objętych obowiązkiem zakupu ciepła oraz promowanie kogeneracji poprzez likwidację barier prawnych. Ułatwienia mają dotyczyć również inwestycji sieciowych – ciepłociągi będzie można prowadzić w kanałach technologicznych, co skróci czas realizacji i zmniejszy koszty.
Nowy początek po trudnym starcie
Po prezydenckim wecie rząd próbuje więc nowego podejścia – mniej politycznego, bardziej technicznego. Minister Miłosz Motyka nie ukrywa, że celem jest „deregulacja z rozsądkiem”, czyli zmiany odczuwalne zarówno przez odbiorców, jak i przedsiębiorców. Projekt ma trafić do konsultacji jeszcze w tym kwartale, a jego przyjęcie może stać się jednym z kluczowych etapów w modernizacji polskiej energetyki. Jeśli tym razem uda się uniknąć sporu na linii rząd–pałac prezydencki, ustawa może wreszcie wejść w życie – a wraz z nią, pierwsze oznaki faktycznej deregulacji.
Źródło: businessinsider.com.pl