Perspektywa wzrostu bezrobocia w Polsce – ostrzeżenie z rynku pracy

Prognozy Krajowej Izby Gospodarczej wskazują, że końcówka 2025 roku może okazać się trudnym okresem dla polskiego rynku pracy. Zamiast typowego sezonowego spadku, stopa bezrobocia zaczyna piąć się w górę, a liczba ofert zatrudnienia wyraźnie maleje.

Zmiana rytmu rynku pracy

Według KIG w grudniu 2025 roku stopa bezrobocia może osiągnąć 6 proc., co będzie odpowiadało około 930 tysiącom osób pozostających bez pracy. Z kolei w lutym 2026 roku wskaźnik może wzrosnąć jeszcze wyżej – do 6,3 proc., co przełoży się na 985 tysięcy bezrobotnych. Takie liczby wyznaczają nową perspektywę – zaskakującą, bo przeczącą wieloletniej obserwacji sezonowych wahań. Zazwyczaj okres od wiosny do jesieni przynosił stabilizację i stopniową poprawę, tym razem jednak rynek pracy wyraźnie traci swoją odporność.

Główny ekonomista KIG, Piotr Soroczyński, zwraca uwagę, że sierpniowe dane były wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Liczba ofert zatrudnienia okazała się wyjątkowo niska, co – jego zdaniem – dowodzi trwałego osłabienia popytu na pracowników. To właśnie ta obserwacja zmienia sposób interpretacji najbliższych miesięcy.

Dane GUS i sygnały ostrzegawcze

Oficjalne dane potwierdzają, że sytuacja zaczyna się komplikować. Według GUS w sierpniu 2025 roku stopa bezrobocia wyniosła 5,5 proc., podczas gdy miesiąc wcześniej kształtowała się na poziomie 5,4 proc. W liczbach bezwzględnych oznacza to 856,3 tysiąca osób bez pracy wobec 830,6 tysiąca w lipcu. Warto dodać, że w tym samym czasie spadła liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych – z 108,4 tysiąca do 96,8 tysiąca.

Choć na pierwszy rzut oka można by uznać to za pozytywny sygnał, ekonomista KIG zwraca uwagę na inny element układanki. Malejąca liczba nowych rejestracji nie zmienia faktu, że popyt na pracę słabnie. Brak ofert zatrudnienia sprawia, że osoby pozostające bez pracy mają coraz mniejsze szanse na powrót do aktywności zawodowej.

Nastroje i pytania o przyszłość

Dla wielu obserwatorów rynku te liczby mogą być zaskakujące. Jeszcze kilka lat temu mówiono o rekordowo niskim bezrobociu i o braku rąk do pracy w wielu sektorach. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, czy gospodarka wchodzi w fazę, w której rynek pracy zacznie podążać inną ścieżką niż dotychczas. 6 proc. bezrobocia to wciąż poziom umiarkowany, lecz symbolika przełamania granicy i perspektywa dalszego wzrostu wywołują niepokój.

W tle pozostaje jeszcze aspekt społeczny. Bezrobocie to nie tylko wskaźnik w tabeli – to także realne historie osób, które zderzają się z trudnością znalezienia nowej pracy. Widać więc, że dane statystyczne mogą nieść ciężar znacznie większy niż suche liczby.

Źródło: biznes.pap.pl