Koniec z generowaniem zdjęć w bikini. Grok pod lupą i z nowymi ograniczeniami

Chatbot Grok, działający na platformie X należącej do Elona Muska, został objęty istotnymi zmianami. Po fali kontrowersji związanych z generowaniem seksualizowanych obrazów prawdziwych osób, wprowadzono nowe zasady, które mają ograniczyć nadużycia i zwiększyć bezpieczeństwo.

Zakaz cyfrowego „ubierania” ludzi

Platforma X zdecydowała się na aktualizację, która zabrania tworzenia lub edytowania zdjęć przedstawiających rzeczywistych ludzi w strojach kąpielowych, nawet jeśli użytkownik opłaca dostęp do Groka. To reakcja na rosnącą liczbę próśb o wygenerowanie obrazów znanych postaci – polityków, aktorów czy sportowców – w odzieży, której nigdy nie mieli na sobie. Praktyka ta spotkała się z ostrą krytyką i wywołała publiczną debatę o granicach prywatności oraz odpowiedzialności twórców narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.

Edycja zdjęć? Tylko za opłatą

Nowe zasady nie zakazują całkowicie tworzenia i edytowania obrazów, ale funkcje te będą dostępne jedynie odpłatnie. Jak tłumaczą twórcy Groka, wprowadzenie opłat ma pełnić funkcję filtra – zwiększyć odpowiedzialność użytkowników i ograniczyć impulsywne, nieprzemyślane wykorzystanie narzędzia. Jednocześnie platforma zapewnia, że nie będzie żadnej tolerancji dla treści związanych z seksualizacją dzieci, niechcianą nagością czy przemocą seksualną – takie materiały mają być usuwane, a konta zgłaszane organom ścigania.

Musk kontra Grok: niełatwa relacja

W tle zmian stoi rosnąca presja opinii publicznej. Latem ubiegłego roku Elon Musk musiał mierzyć się z krytyką dotyczącą antysemickich treści, których źródłem – według niektórych doniesień – miał być właśnie chatbot Grok. Musk tłumaczył, że narzędzie było „zbyt posłuszne” i zbyt łatwo ulegało użytkownikom. Nie brakowało jednak głosów, że problem tkwi głębiej – w samej filozofii zarządzania platformą X.

Źródło: money.pl