Mieszkańcy Bliskiej Woli Tower w Warszawie dostali w maju rachunki, które wielu z nich potraktowało najpierw jak pomyłkę albo niedopłatę za media. Szybko okazało się jednak, że chodzi o nowe stawki czynszu. W niektórych przypadkach opłaty wzrosły nawet o 70 proc., a dla części właścicieli oznacza to miesięczne koszty liczone już nie w setkach, lecz w tysiącach złotych.
Nowa wspólnota, nowe opłaty
Bliska Wola Tower, inwestycja J.W. Construction, obejmuje ponad 1,5 tys. mieszkań w trzech segmentach. Osiedle od lat budzi emocje — najpierw z powodu ogromnego zagęszczenia zabudowy, które przyniosło mu przydomek „wolskiego Hongkongu”, później przez spór o status części lokali i problemy z podpisywaniem aktów notarialnych.
Po marcowym przełomie w tej sprawie mieszkańcy liczyli raczej na stabilizację. Tymczasem po podpisaniu pierwszego aktu notarialnego powstała wspólnota mieszkaniowa, a wraz z nią pojawił się nowy plan gospodarczy. Od 1 maja 2026 roku zmieniła się wysokość opłat.
Rachunki wyższe o kilkaset złotych
Skala podwyżek wywołała wśród właścicieli złość i niedowierzanie. Jeden z mieszkańców, który wcześniej płacił nieco ponad 1100 zł miesięcznie, otrzymał rachunek na 1900 zł za lokal o powierzchni 54 mkw. Inni lokatorzy piszą o wzroście z 950 zł do 1660 zł albo z 700 zł do 1300 zł.
W internecie pojawiają się także relacje o czynszach zbliżających się do 3 tys. zł. Szczególnie bolesne są opłaty za utrzymanie części wspólnych, bo to właśnie one dla części mieszkańców stały się jedną z najbardziej odczuwalnych pozycji na rachunku. Trudno się dziwić emocjom, skoro za samą zaliczkę czynszową poza Warszawą można czasem wynająć całe mieszkanie.
Problem także dla wynajmujących
Podwyżki uderzają również w osoby, które kupiły lokale inwestycyjnie. Dotąd najem dwupokojowego mieszkania w Bliskiej Woli Tower kosztował zwykle 4–5 tys. zł plus czynsz. Po doliczeniu nowych opłat całkowity koszt może zbliżać się nawet do 7 tys. zł miesięcznie, co może mocno ograniczyć zainteresowanie najemców.
Na napiętą atmosferę nakładają się wcześniejsze problemy osiedla: przerwy w dostawie prądu i wody, awarie wind oraz zarzuty dotyczące prowizorycznych rozwiązań. Mieszkańcy liczyli, że wspólnota uporządkuje zarządzanie budynkami, ale część z nich już domaga się zmian. Sytuację komplikuje fakt, że deweloper nadal ma lokale w inwestycji, a więc pozostaje uczestnikiem wspólnoty i wpływa na decyzje dotyczące kosztów.
Źródło: finanse.wp.pl