Zima 2026 roku nie tylko zaskakuje termometrem, ale też wyjątkową dynamiką na rynku gazu ziemnego. Fala mrozów, niższe stany magazynowe i niepokój geopolityczny windują ceny surowca po obu stronach Atlantyku. Analiza Unimot Energia i Gaz pokazuje, że ewentualne wiosenne uspokojenie może mieć dużo łagodniejszy charakter niż zwykle.
Europejski deficyt i amerykańska odpowiedź
Styczniowe dane nie pozostawiają złudzeń: magazyny gazu w UE wypełnione były zaledwie w 45 proc., znacznie poniżej średniej pięcioletniej. Przy utrzymujących się niskich temperaturach zapełnienie może spaść do niebezpiecznych 20–25 proc. To wymusza większy import LNG, także na potrzeby eksportu do Ukrainy. Z tego powodu wzrosty cen w Europie były szybkie i znaczące – z poziomu 29 do ponad 40 EUR/MWh. Na rynku amerykańskim Henry Hub zareagował rekordowym, 119-procentowym tygodniowym wzrostem w odpowiedzi na prognozy skrajnych mrozów.
Emocje ponad logiką?
Ceny gazu windowały nie tylko realne potrzeby, ale i emocje. Strach przed eskalacją napięcia USA-Iran, ograniczona produkcja z OZE, a nawet absurdalna zapowiedź amerykańskich ceł wobec krajów zaangażowanych militarnie na Grenlandii – wszystko to budowało napięcie. Inwestorzy zaczęli wycofywać się z krótkich pozycji, co tylko pogłębiało zwyżkę.
Polski rynek stabilniej, ale z tendencją wzrostową
Na TGE kontrakt CAL27 zanotował wzrost z 128,5 do niemal 139 PLN/MWh, zanim prognozy ocieplenia nie sprowadziły go do 133,5 PLN/MWh. Krajowe magazyny trzymały poziom 69 proc., a zeszły rok zakończył się wyraźną ekspansją sektora: rekordowym przesyłem, wzrostem zużycia i 22-procentowym skokiem importu LNG. Jak podkreśla Magdalena Płaczek z Unimotu, wzrost podaży globalnej może osłabiać ceny, ale to polityka i klimat nadal trzymają ster.
Źródło: bankier.pl