Notowania ropy wyraźnie spadły po tym, jak Donald Trump wstrzymał planowane uderzenie na irańskie cele. Inwestorzy odetchnęli, lecz spokój pozostaje kruchy — przyszłość cen surowca zależy teraz od negocjacji oraz sytuacji w cieśninie Ormuz.
Brent straciła niemal 9 procent
W poniedziałek cena ropy Brent spadła o 8,7 proc., a we wtorek surowiec nadal taniał. Baryłkę Brent wyceniano na 87,53 dol., czyli o 0,94 proc. mniej. Amerykańska ropa WTI w dostawach na wrzesień kosztowała 81,96 dol. za baryłkę, po spadku o 0,79 proc.
Rynek zareagował przede wszystkim na ograniczenie napięcia między USA a Iranem. Trump przekazał, że zrezygnował z piątkowego ataku na prośbę państw pośredniczących. Jednocześnie nie zamierza długo czekać na efekty dyplomacji — zapowiedział powrót do zdecydowanych działań wojskowych, gdyby rozmowy zakończyły się niepowodzeniem.
USA mówią o negocjacjach, Iran zaprzecza
Amerykański prezydent twierdzi, że Teheran chce zawrzeć porozumienie. Irańskie władze przedstawiają jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Rzecznik tamtejszego MSZ Esmail Baghaei oświadczył, że Iran nie prowadzi obecnie rozmów ze Stanami Zjednoczonymi.
Zagraniczni mediatorzy nadal przekazują wiadomości między stronami, ale trudno nazwać to przełomem. Dyplomacja ma więc niewiele czasu, a rynek ropy — jak zwykle w takich okolicznościach — reaguje nie tylko na fakty, lecz także na każde zdanie wypowiedziane w Waszyngtonie lub Teheranie.
Cieśnina Ormuz pozostaje punktem zapalnym
Eksperci podchodzą do spadków cen z ostrożnością. Scott Shelton z TP ICAP Group zaznaczył, że nie ma jeszcze przekonujących dowodów na swobodny przepływ surowca przez cieśninę Ormuz.
We wtorek ruch na tym szlaku pozostawał ograniczony. Dzień wcześniej przepłynęły przez niego zaledwie cztery statki, podczas gdy przez Bab el-Mandab przeszło 25 jednostek towarowych. Jeżeli ograniczenia w Ormuzie się utrzymają, ceny ropy mogą szybko ponownie ruszyć w górę.