Jeszcze niedawno słowa „obniżka stóp” brzmiały jak herezja. Ekonomiści przecierali oczy, słuchając konferencji prezesa NBP, który jak mantrę powtarzał, że przestrzeni na cięcia nie ma. A dziś? WIBOR pikuje jak zły, a kredytobiorcy zaczynają oddychać z ulgą. Choć stopy procentowe formalnie jeszcze stoją w miejscu, rynek już gra na spadki – i to z rozmachem.
Nie ma co ukrywać – to może być przełom, na który czekały tysiące zadłużonych Polaków. I choć do euforii jeszcze daleko, to oddech ulgi staje się coraz bardziej wyraźny.
Z jastrzębia w gołębia – niespodziewany zwrot RPP
Jeszcze na początku kwietnia nic nie wskazywało na taki zwrot akcji. Prezes Glapiński prezentował jastrzębie stanowisko – czyli takie, które zdecydowanie wykluczało obniżki stóp procentowych. Mimo presji rynku i opinii wielu ekonomistów, Rada Polityki Pieniężnej nie drgnęła. Aż nagle – zmiana tonu. Podczas konferencji po kwietniowym posiedzeniu RPP prezes niespodziewanie zasugerował możliwość cięć, nawet jeszcze przed publikacją nowej projekcji inflacyjnej.
Mało tego – przyznał się do gołębiego podejścia i zasugerował scenariusz dwóch decyzji dostosowawczych po 0,5 pkt proc. każda. I choć stopy wciąż pozostają niezmienione, sam rynek odebrał te słowa jako zielone światło. Reakcja była natychmiastowa.
WIBOR traci grunt pod nogami, a z nim topnieją raty
WIBOR 3M spadł w trzy tygodnie z 5,85 do 5,45 proc. Jeszcze większe wrażenie robi zjazd WIBOR 6M – z 5,75 do 5,17 proc. A to dopiero początek. Jak wskazują kontrakty terminowe, za dziewięć miesięcy trzymiesięczny WIBOR może wynosić już tylko 3,64 proc. Czyli niemal o 2,2 punktu procentowego mniej niż na początku kwietnia.
Co to oznacza dla przeciętnego kredytobiorcy? Dla kredytu na 500 tys. zł z marżą 2,15 proc. rata już w maju może spaść o 234 zł, a jeśli prognozy się potwierdzą – w lutym nawet o 738 zł miesięcznie.
To ogromna różnica – w budżecie domowym robi się nagle przestrzeń na coś więcej niż przetrwanie. Może weekend poza miastem? Może nowa lodówka, która od dwóch lat tylko „na chwilę się zatrzymała”? Takie są realne skutki polityki monetarnej.
Ci, którzy postawili na stałą stopę, muszą obejść się smakiem
Ale nie dla wszystkich nadchodzą dobre wieści. Ci, którzy zdecydowali się na kredyt ze stałym oprocentowaniem, pozostaną na wysokich ratach – przynajmniej przez kilka kolejnych lat. Zrobili to z ostrożności, w trosce o stabilność, ale dziś mogą odczuwać gorycz tej decyzji. Średnie oprocentowanie takich kredytów w połowie 2024 r. sięgało niemal 8 proc.
Rozwiązaniem może być refinansowanie kredytu – czyli zaciągnięcie nowego, tańszego zobowiązania w innym banku i spłacenie starego. To nie jest opcja dla każdego, ale dla wielu może być wyjściem z kosztownej pułapki. Jeśli ktoś dziś refinansuje kredyt z 7,87 proc. na 6,36 proc., może zyskać 510 zł miesięcznie. A jeśli poczeka na dalszy spadek stóp, zyska jeszcze więcej.
Źródło: businessinsider.com.pl