Czterodniowy tydzień pracy nie jest już eksperymentem – staje się kierunkiem zmian, nad którym pochylają się nie tylko politycy, lecz także sami pracodawcy. Jednak tam, gdzie próbę skrócenia tygodnia pracy już podjęto, pojawił się nowy problem – kto ma pracować w pozostałe dni? W odpowiedzi rodzi się inny model, zaskakująco atrakcyjny dla wielu – praca tylko w weekendy.
Cztery dni wolnego, trzy dni pracy – czy to się może udać?
Zamiast przesuwać pracę z piątku na poniedziałek, część firm zaczęła rozważać zupełnie inne podejście. Szczególnie tam, gdzie działalność nie może zostać zawieszona choćby na godzinę – jak w transporcie, handlu czy usługach. Rozwiązanie? Zatrudnienie osób, które gotowe są pracować wyłącznie w weekendy – w zamian za wolne od poniedziałku do czwartku.
Taki model, choć brzmi jak wyjątek, zyskuje pierwszych zwolenników i struktury. Agencje pracy zaczęły rekrutować tzw. weekendowych freelancerów, głównie z branży IT. Pojawiło się nawet zjawisko rynku weekendowej pracy – nie tylko jako doraźnego dorabiania, lecz jako pełnoprawnej formy zatrudnienia. Co więcej, nie brakuje chętnych. Dla niektórych to szansa na pogodzenie pracy z opieką nad bliskimi. Dla innych – forma godzenia dwóch etatów lub elastycznego studiowania. Dla jeszcze innych – po prostu lepszy układ rytmu życia.
Przyszłość kodeksu pracy: dylemat między 35 godzinami a wolnymi piątkami
Równolegle toczą się prace nad zmianą przepisów kodeksu pracy. Resort analizuje dwa modele – skrócenie dziennego czasu pracy o godzinę albo całkowite wyłączenie piątków z grafiku. Obie opcje mają swoje zwolenników i przeciwników, a żadna z nich nie rozwiązuje podstawowego problemu: kto będzie pracował w czasie, kiedy inni odpoczywają?
Właśnie w tej luce pojawił się model weekendowy – nieplanowany, ale potrzebny. Co ciekawe, nie chodzi już o nadgodziny czy pracę zmianową, ale o regularny, trzydniowy tydzień pracy z pełnym wynagrodzeniem i jasno określonymi obowiązkami. W dłuższej perspektywie może on nie tylko ustabilizować proces wdrażania czterodniowego tygodnia pracy, ale także zmienić sposób myślenia o tym, czym w ogóle jest weekend.
Elastyczność czy rewolucja – nowa logika pracy
Elastyczny czas pracy nie jest nowością – znany jest choćby z systemów zmianowych w opiece zdrowotnej czy w przemyśle. Praca przez 24 godziny, potem dwa dni wolnego – ten rytm zna wiele osób. Ale praca tylko w piątek, sobotę i niedzielę? To już inna liga – i inne konsekwencje.
Warto zauważyć, że trend weekendowego zatrudnienia wpisuje się w szerszy ruch odchodzenia od tradycyjnych modeli etatu. Pracownicy szukają większej kontroli nad swoim czasem. Firmy – elastyczności operacyjnej. W efekcie powstaje nowa warstwa rynku pracy, która nie zamierza pracować od poniedziałku do piątku, lecz wyłącznie w dni, które dotąd uchodziły za czas odpoczynku.
Być może właśnie w ten sposób uda się pogodzić to, co dotąd wydawało się nie do pogodzenia – krótszy tydzień pracy i ciągłość działania przedsiębiorstw.