Makro tnie koszty i zamyka hale. Hurtownik pod presją strat i słabego popytu

Makro Cash & Carry Polska przechodzi najtrudniejszy okres od lat. Z końcem września sieć zamknęła cztery hale – w Rybniku, Słupsku, Toruniu i Zabrzu – ograniczając działalność do 25 placówek. To część szerszej restrukturyzacji, która ma zatrzymać spiralę strat i dostosować firmę do nowej rzeczywistości handlowej.

Straty, długi i spadek popytu

Ostatni rok obrotowy przyniósł spółce 250 milionów złotych straty netto przy przychodach sięgających 6,9 miliarda złotych. To aż o 142 miliony więcej niż rok wcześniej. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że kapitał własny Makro jest ujemny i wynosi –74,4 miliona złotych. Spółka ma też problem z płynnością – aktywa obrotowe nie wystarczają na pokrycie zobowiązań krótkoterminowych, a luka finansowa przekracza 160 milionów złotych.

Zarząd tłumaczy pogorszenie wyników spadkiem popytu w sektorze HoReCa, który stanowi główną bazę klientów Makro. Gastronomia i hotelarstwo odczuwają skutki postinflacyjnego spadku realnych dochodów Polaków, rosnących kosztów energii i presji płacowej. Firmy z tych branż tną wydatki, co odbija się na obrotach hurtownika. Jak podkreślono w raporcie zarządu, „strata netto jest w głównej mierze efektem obniżonego popytu na rynku HoReCa, spowodowanego zmianami na rynku konsumenckim”.

Zmiany w zarządzie i walka o rentowność

Od lutego 2025 roku stery spółki objął Emmanuel Pruvost, menedżer z wieloletnim doświadczeniem w Grupie METRO i znajomością polskiego rynku. Jego nominacja zbiegła się z trudnym momentem dla Makro – okresem cięć, redukcji zatrudnienia i prób odzyskania rentowności. W ciągu dwóch lat liczba pracowników spadła o 150 etatów, do poziomu 4320 osób.

Nowy prezes zapowiada dyscyplinę kosztową i centralizację procesów zakupowych. Makro ma korzystać z efektu skali w ramach globalnego Centrum Usług Wspólnych METRO, co pozwoli ograniczyć wydatki operacyjne. Kluczowym celem jest odbudowa kapitału i stabilizacja finansów.

Model cash & carry pod presją zmian

Rynek hurtowy w Polsce zmienia się dynamicznie. Rosnący udział sieci detalicznych, ekspansja e-commerce i transformacja sektora gastronomicznego wypierają tradycyjny model hal cash & carry. Dla Makro to sygnał, że formuła hurtowni z czasów lat 90. traci rację bytu w gospodarce cyfrowej.

Spółka stara się reagować – inwestuje w omnichannel i rozwija segment dostaw bezpośrednich – ale równocześnie zamyka nierentowne lokalizacje. To symboliczny moment dla marki, która przez trzy dekady budowała pozycję lidera handlu hurtowego. Dziś walczy już nie o dominację, lecz o przetrwanie w branży, w której nawet duży rozmiar nie gwarantuje bezpieczeństwa.

Źródło: dlahandlu.pl