Pensje znów zaskoczyły ekonomistów. Średnia przekroczyła 9,4 tys. zł

Czerwcowe dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że tempo wzrostu wynagrodzeń stopniowo słabnie, ale pracownicy nadal mogą liczyć na wyraźnie wyższe pensje niż przed rokiem. Najnowszy odczyt przebił też oczekiwania ekonomistów — a takich niespodzianek rynek pracy ostatnio nie rozdaje zbyt hojnie.

Przeciętna pensja powyżej prognoz

W przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 10 osób przeciętne wynagrodzenie wyniosło w czerwcu 9401,58 zł brutto. To o 5,9 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy średnia płaca sięgała 8882 zł. W porównaniu z majem, kiedy GUS raportował 9173 zł brutto, wzrost również okazał się zauważalny.

Ekonomiści spodziewali się rocznej dynamiki na poziomie 5,6 proc., tymczasem faktyczny wynik przewyższył zarówno prognozę, jak i majowy odczyt wynoszący 5,8 proc.

Wzrost płac traci rozpęd

Choć dane okazały się lepsze od oczekiwań, nie zmieniają kierunku długoterminowego trendu. Jeszcze na początku 2025 r. wynagrodzenia rosły w tempie przekraczającym 9 proc., a do sierpnia ubiegłego roku dynamika utrzymywała się powyżej 7 proc. Przed marcem 2026 r. nadal przekraczała 6 proc.

Presja płacowa zatem słabnie — pracodawcy podnoszą wynagrodzenia ostrożniej, choć czerwiec pokazał, że proces ten nie przebiega równą linią.

Brutto robi wrażenie, netto już mniejsze

Przeciętna pensja podawana przez GUS nie trafia w całości na konto pracownika. Po potrąceniu składek i podatku z kwoty 9401,58 zł brutto pozostaje około 6740 zł netto. Blisko 1290 zł pochłaniają składki społeczne, około 730 zł składka zdrowotna, a następne 640 zł zaliczka na podatek.

Statystyka obejmuje 6,375 mln zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw, pomija jednak mikrofirmy oraz osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych. Średnia wygląda więc okazale, lecz nie opisuje całego rynku pracy — i portfela przeciętnego Polaka również nie.